Cisza jako zasób, nie pustka
Kilka słów o tym, dlaczego w terapii czasem mniej znaczy więcej — i jak cisza wspiera kontakt z ciałem.
Kilka słów o tym, dlaczego w terapii czasem mniej znaczy więcej — i jak cisza wspiera kontakt z ciałem.
W gabinecie często mówimy niewiele. Nie dlatego, że cisza ma coś zastąpić, ale dlatego, że czasem właśnie ona daje ciału najwięcej przestrzeni. Kiedy jest mniej słów, łatwiej zauważyć oddech, napięcie, potrzebę odpoczynku albo to, że organizm powoli zaczyna się wyciszać.
W codziennym życiu rzadko mamy kontakt z prawdziwą ciszą. Zwykle szybko wypełniamy ją bodźcami, rozmową, telefonem albo kolejnym zadaniem. Tymczasem układ nerwowy potrzebuje czasem czegoś bardzo prostego: chwili bez pośpiechu, bez oczekiwań i bez konieczności reagowania.
W terapii cisza nie jest pustką. Może być zasobem — warunkiem, w którym ciało zaczyna czuć się bezpieczniej i wracać do własnego rytmu. To właśnie wtedy łatwiej usłyszeć to, co na co dzień bywa zagłuszane.
W ciszy nie dzieje się mniej. Czasem dzieje się właśnie to, co najważniejsze.